Zaloguj się lub Zarejestruj

Koszyk | Twoje konto

Serwis używa cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką prywatności (zamknij)
V jak Vendetta
Do koszyka udostępnij

Wysyłka

wysyłka kurierem UPS11,00 zł
inne opcje
wysyłkacena przelew/kartacena pobranie
wysyłka kurierem UPS 11.0 zł16.0 zł
wysyłka DPD 10.0 zł15.0 zł
paczka w Ruchu 3.99 zł8.99 zł*
wysyłka paczką pocztową 10.0 zł15.0 zł
* Tylko w wybranych kioskach RUCH - przy wyborze kiosku znajduje się informacja, czy określony punkt pozwala na płatność przy odbiorze.

V jak Vendetta.

Scenariusz:
Rysunek:
Wydawnictwo: Egmont
Dostępność: 24h
Cena detaliczna: 89,99 zł
Nasza cena: 80,90 zł
Oszczędzasz: 10%

Opis:

"Dobry wieczór, mieszkańcy Londynu. jest godzina dziewiąta. słuchacie głosu fatum... Mamy dziś piąty listopada 1997 roku... Informuje się mieszkańców Londynu, że rejony Brixton i Streatham zostały dziś ogłoszone strefami kwarantanny. radzi się unikać tych okolic ze względów zdrowotnych i bezpieczeństwa... Dziś rano policja przeszukała 17 domów w rejonie Birmingham, najprawdopodobniej demaskując poważny spisek terrorystyczny. 20 podejrzanych, w tym 8 kobiet, znajduje się obecnie w areszcie, oczekując na proces... Ładna pogoda utrzyma się do godziny 00:07., kiedy rozpocznie się ulewa trwająca do godziny 1:30 w nocy... Życzymy miłego wieczoru"

Jedno z najbardziej znanych na świecie dzieł komiksowych. Spopularyzowane przez adaptację filmową z 2006 roku. Scenarzysta Alan Moore prezentuje dystopijną alternatywną rzeczywistość lat dziewięćdziesiątych XX wieku. W poprzedniej dekadzie zimna wojna przerodziła się w gorącą, a Anglia, gdzie rozgrywa się akcja komiksu, przetrwała atomową hekatombę, by przerodzić się w państwo totalitarne. Ta przerażająca i jednocześnie przemyślana opowieść o wyrzeczeniu się wolności i własnej świadomości w opresyjnym systemie jest zarazem kroniką wprowadzającą nas w zakamarki świata pełnego desperacji i dręczącej tyranii. Fabuła obfituje w niezwykłe pomysły, dramatyzm, przejmujące zwroty akcji.

V jak Vendetta stanowi pozycję obowiązkową dla miłośnika komiksów.

Zobacz przykładowe plansze:

V jak Vendetta
V jak Vendetta
V jak Vendetta

Dodatkowe informacje:

Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Tytuł oryginalny: V for Vendetta
Wydawca oryginalny: DC Comics
Rok wydania oryginału: 1988
Seria: V jak vendetta
Liczba stron: 296
Format: 170x260 mm
Oprawa: twarda
Papier: kredowy
Druk: kolor
ISBN-13: 978-83-281-0263-7
Wydanie: II
Data wydania: wrzesień 2014

Produkt należy do kategorii:


Komentarze do produktu:

 Jesteście Wielcy, dodany 10 września 2014
Autor komentarza: Waldemar Nowakowski
Jesteście Wielcy-a komiks od dawna to arcydzieło.
 wow!, dodany 10 września 2014
Autor komentarza: ja
Egmont coraz bardziej mnie zaskakuje in plus! Dzięki i wielkie brawa!
 Kanon komiksu, dodany 11 września 2014
Autor komentarza: Krzysiek
Klasyka, która wciąż jest aktualna.
 Dobry Wieczór Londynie, dodany 18 września 2014
Autor komentarza: Szymon Gajowski
Jestem właśnie na świeżo po przeczytaniu tego komiksu. Dostałem go dziś i dziś skończyłem w całości. Wydaje mi się że można o nim pisać godzinami a jednocześnie ciężko uchwycić cały czar tej fascynującej historii. To co wydaje się klasyczną opowieścią o buncie, przewrocie o chęci zesmty o pragnieniu wolności. Niesie ze sobą przesłanie na tematu ludzkiej natury, strasznej, okrutnej natury. Alan Moore to człowiek którego komiksy zawsze zawierają ten element komentarza lubuje się on moim zdaniem w dekonstrukcji pewnych mitów czy to w sferze komiksów superbohaterskich czy takich opowieści jak V. To chyba jeden z najambitniejszych komisków w ogóle. Bardzo trudny w odbiorze naszpikowany cytatami, odniesieniami, znanymi motywami. Postać głównego bohatera dzięki aurze tajemniczości jaka go osnówa rzeczywiście staje się tym czym chciałby autor ideą a one jak mówi sam V "są kuloodporne". Ponad czasowa historia Moora o buncie jednoski wobec totaliternemu systemowi i jej dążeniach ku wolności jest okraszona rysunkami pana Davida Llyda. Odrobinę szaro-bure brudne barwy świetnie komponują się z antyutopinym klimatem państwa po wojnie nukleranej. Rysunki są dokładne doskonale przygotowane nie które kadry zaskoczyły mnie dbałością wykoania. Podsumowując całość tego wywodu: Jeśli jesteś fanem komiksu sięgnij po ten album. Jeśli jesteś fanem dobrze rozpisanych fabuł sięgnij po ten album. Jeśli jesteś człowiekiem który czasem czuje że świat go nie rozumie sięgnij po ten album. Obiecuje że nie pożałujesz ani złotówki przynajmniej moim zdaniem. Warto wspierać dobre komiksy w dobrym wydaniu a tu mamy dostęp do całkiem fanych dodatków a do tego twardo okładkowe wydanie świetnie prezentuje się na półce. Jak zakończyć te recenzję chyba tylko tak: "Pamiętaj, Pamiętaj Piąty Listopada..."
 Totalne Arcydzieło!, dodany 19 września 2014
Autor komentarza: dzudo-honor
Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek lektura komiksu tak mną pozamiatała i zasiała w moim umyśle spustoszenie..Absolutne arcydzieło, które stawiam na równi z najlepszą literaturą i kinem. Ten komiks jest jak biblia, a Moore potwierdza, że jest bogiem komiksu.
 Arcydzieło?, dodany 25 września 2014
Autor komentarza: Łukasz Wójcicki
Dobry komiks, ale z tym "arcydziełem" to bym nie przesadzał, wizja przyszłości dość naiwna i nietrafiona. Ale to generalnie problem zachodnich twórców, nieznających prawdziwych totalitaryzmów.
Jak się okazało obawy Moora były bezzasadne, prawica nikogo nie zniewoliła, widzimy raczej triumf i dyktaturę lewicy.
Szczególnie śmieszny wydaje się być wątek o prześladowaniach osób homoseksualnych w świetle dzisiejszego homo terroru;)
 Jedyna myśl ......, dodany 1 października 2014
Autor komentarza: Radosław Kędzierski
Jedyna myśl która mi przychodzi aby określić ten scenariusz komiksu jak i wspaniałe rysunki oddające
ten nieprzyjemny klimat - hmm arcydzieło.
 Wspaniały, dodany 7 października 2014
Autor komentarza: Jacek
Arcydzieło!
 bolszewicki syf, dodany 25 stycznia 2015
Autor komentarza: regan
najbardziej przereklamowany komiks z jakim mialem do czynienia, pieniadze wyrzucone w bloto. idiotyczny scenariusz napisany przez paranoicznego i oderwanego od rzeczywistosci komucha, i przecietne rysunki. przebrniecie przez to bylo katorga.
 Świetny komiks, dodany 16 marca 2015
Autor komentarza: Jędrzej Molęda
Świetna historia, za którą stoi idea. Pewnie zachwyciłbym się bardziej gdybym nie zaczął swojej historii z V od świetnego filmu braci Wachowskich. Polecam!
 VENI, VIDI… VICI?, dodany 23 marca 2016
Autor komentarza: Michał Lipka
Każdy, kto widział filmową wersję tej opowieści, ma jako takie pojęcie o fabule „V”, ale nie oszukujmy się – to co zrobili bracia (a teraz, od niedawna siostry, nie Andy i Lary tylko Lilly i Lana) Wachowscy jest płaskie i tanie w porównaniu z komiksowym pierwowzorem. Komiks Moore’a i Lloyda to dzieło wielkie, pokazujące, że nawet na początku kariery Alan był geniuszem. Zdumiewająca głębia, dojrzałość, siła wymowy i tematyka oraz wnioski, które nigdy nie stracą na aktualności sprawiają, że ten album jest absolutnym must read dla każdego fana komiksu i jednym z tych dzieł, które przeczytać powinien po prostu każdy.

Totalitarna Anglia po wojnie, która wyniszczyła większość świata. Piątego listopada 1998 roku szesnastoletnia Evey Hammond, dziewczyna bez perspektyw na życie w świecie, w którym każdy jest pilnowany na każdym kroku, ale nikt nie jest bezpieczny, postanawia sprzedać siebie za pieniądze. Do aktu jednak nie dochodzi, zaczepieni przez nią mężczyźni okazują się być funkcjonariuszami państwowymi. Kara za prostytucję? Taka jaką oni wymierzą. Co to znaczy w rzeczywistości? Przed gwałtem i śmiercią ratuje ją on. Tajemniczy, zamaskowany terrorysta. Człowiek w masce Guya Fawkesa. V, jak każe o sobie mówić. To z jego ręki, ręki człowieka, który zabija oficjeli i wysadza budynki dla osiągniecia swojego celu, nadchodzi jedyna pomoc. Od teraz wplatana w jego zamachy Evey, stanie się częścią jego vendetty w imię anarchii i przywrócenia władzy ludziom, ale także i prywatnej zemsty…

Świadomie czy nie, Alan Moore, anarchista z przekonań, osiągnął tym komiksem o wiele więcej, niż można by sądzić i zawarł treści znacznie głębsze kwestie, niż tylko własne poglądy. Retrofuturystyczny, opresyjny świat, jaki widzimy na stronach albumu (genialnie, choć niezwykle przy tym prosto zilustrowany przez Lloyda) to świat opresyjny. Połączenie wizji nazistowskich rządów z „Rokiem 1984” jest mocne i sugestywne. Działania V na tym tle wydają się uzasadnione. Ale całość rodzi kilka istotnych pytań. I nie tych stawianych wprost, czy jest sens by grupka ludzi tylko była odpowiedzialna za miliony, ale też tych bardziej istotnych. Działania V każą się zapytać samego siebie czy jego Vendetta ma sens. Jednych władców zamieniamy na innych, anarchia nie ma szans, zło zostaje przemianowane na inne zło. Czy opresyjny system może mieć swoje dobre strony, kiedy mimo wszystko pomaga podźwignąć się ludziom, kiedy ich świat niemal przestaje istnieć? Na własnych, złych zasadach, bez poszanowania jednostki, godności, wartości, ale… Ale czy V jest wiele od nich lepszy? I czy jego zmiany okażą się sensowne? Czy naprawdę coś zmienią? Wolność wydaje się nie tyle stanem faktycznym, a stanem ducha. Jest z nią, jak z symbolem – symbol zawsze jest większy, niż ludzie, którzy go reprezentują. Wolność natomiast jest w nas, nawet jeśli dalej robimy to samo, co dotychczas i życie nie uległo zmianom – jesteśmy wolni. Sami to wybraliśmy. Kwestia tylko czy warto?

Wracając jednak do samego scenariusza, Moore (z pomocą Lloyda) doskonale wykorzystuje pełnie całego pomysłu. Litera „V” symbolizuje tu mnóstwo rzeczy i staje się pretekstem do iście szkatułkowej konstrukcji. Pajęczyny wzajemnych relacji i powiazań. Każdy tytuł rozdziału zaczyna się od litery „V”, numery istotne dla treści to rzymsko pisana piątka. Dzieła wielkich tego świata, przeplatają się w tym dziwnym tańcu, a sam Moore udowadnia, że nie tylko pisze rewelacyjne dialogi, ale potrafi też wykrzesać z siebie imponująco poetycką nutę.

Zresztą nie tylko na tym opiera się siła jego pisarstwa. Szereg poruszanych tematów jest imponujący, a to, jak udało się wybrnąć Moore’owi bez onomatopei i didaskaliów to mistrzowska robota. Ważny i mądry jest też jego głos w kwestiach tolerancji i nawet jeśli czasem porusza tematy sztampowe (duchowny-pedofil), robi to w sposób daleki od sztampy. Wszystko zaś spaja konkretną zagadką – o tożsamość V. Próby odkrycia jego celów i „twarzy” to znacząca i jakże pobudzająca wyobraźnię część historii. Nie na wszystkie pytania dostaniemy odpowiedzi, ale Moore w odróżnieniu od Wachowskich przynajmniej daje nam jakieś konkrety.

Graficznie rzecz jest misterna, acz jednocześnie prosta. Kreska Lloyda wygląda, jak z kryminałów noir. Jak z ekspresjonistycznych filmów niemieckich lat 20. Ciekawe operowanie czernią, znakomite oddanie twarzy. Czasem zabawy z formą, czasem klasyczne pociągnięcia. Kadrowanie jest bardziej europejskie, niż amerykańskie, nie ma tu prób przypodobania się konkretnym odbiorcom, a jedynie wierność sztuce.
Kolorystyka „V” jest wyblakła i jakby niechlujna, a jednak doskonale korespondująca z kreską. Rysunki i barwy podobne są do dokonań Davida Mazzucchelliego i Richmonda Lewisa. Ich prostota to ich siła. A w każdy kadrze widać wielki talent.

Dlatego jeśli jeszcze nie mieliście okazji poznać tego komiksu (a od polskiej jego premiery minęło już kilak lat), nadróbcie ten błąd jak najszybciej. Szczególnie, że Egmontowska edycja wydana została znakomicie, z wstępami obu twórców, artykułem Moore’a o tworzeniu serii, galerią okładek, gotowych ilustracji i szkiców i w naprawdę świetnej jakości. Polecam gorąco.

Zawartość koszyka